Menu

Z miłości do czterech kółek

Rajdy samochodowe i wyczynowe projekty, amatorskie zmagania i drobne modyfikacje.

Prolog Lotosu

dachujacy
Za nami oficjalne otwarcie Rajdu Lotos Baltic Cup i tym samym pierwszy rajdowy prolog w zamkniętej hali. Zadawałem sobie pytanie: jaką trasę można skonfigurować na polu boiska do piłki ręcznej? Organizatorzy pokazali mi, że można to zrobić naprawdę na poziomie. Mało tego ciekawiej niż rok temu na żużlowym torze, gdzie odbywała się tylko jazda w kółko z małą hopą jako jedynym urozmaiceniem.

Muszę przyznać, że Ergo Arena nadaje się do takich eventów. Miejsca było aż za nadto, bo oprócz trasy dla rajdówek zmieściła się jeszcze spora strefa dla mediów i służb ratowniczych, a do tego prosty plac zabaw młodych trialowców.

Szkoda tylko, że w dzisiejszym wydarzeniu brały udział jedynie załogi RSMP. Oczywiście wszystko z powodu braku czasu, ale z chęcią zobaczyłbym niższe klasy zmagające się z trasą i w tym oczywiście RWD, czyli też zawodników pucharu e30. Występ w takim prologu na pewno byłby pod względem promocyjnym bardzo ważny. Szkoda, że nikt nie pomyślał, żeby wtrącić tam kilka ekip z RPP.

Ale do rzeczy. Prolog odbywał się na zasadzie wyścigu na dochodzenie. Zawodnicy po przejechaniu 3 okrążeń zamieniali się pozycjami startowymi i odbywał się rewanż. Taki manewr musiał mieć miejsce, bo trasa nie była symetryczna i zawodnicy nie mieliby równych szans. Liczył się sumaryczny czas obu przejazdów.

Stawka mistrzostw Polski dobrze radziła sobie z paroma zakrętami i beczką. Analizując technikę oraz porónując czasy poszczególnych zawodników można było się z grubsza czegoś nauczyć. Z kolejnymi przejazdami trasa była coraz bardziej nagumowana i zwiększała się przyczepność nawierzchni, co pomagało rajdówkom w większości na śniegowych oponach i miękkim zawieszeniu.

Jeśli miałbym wspomnieć kilku wyróżniających się zawodników to z pewnością byliby to:

1. Zbyszek Staniszewski - bo zwycięzcy całego prologu należy się parę słów pochwały. Jechał bardzo dobrze technicznie i nie popełnił chyba żadnego błędu. Czysto i prosto do celu.

2.Kajetan Kajetanowicz - zajął drugie miejsce, ale tylko przez to, że zgasił na odcinku samochód w sumie ze 3 razy w tym dwa na beczce. Trzeba mu jednak przyznać, że kręcenie się wokół niej wychodziło mu znakomicie i mijając przeszkodę na centymetry chyba najszybciej ze wszystkich pokonywał ten element trasy.

3.Marcin Stec - szedł pełnym ogniem przestawiając trasę, uszkadzając swoje Evo i mało brakowało, a naraziłby na szwank sędziego. Otrzymał chyba największe oklaski za swój przejazd, bo zrobił show jakiego wszyscy kibice oczekiwali, czyli rozpierduchę!

4.Wojtek Chuchała - młodzian z rajdowego pucharu, którego Subaru Poland Rally Team postanowiło wziąć pod swoje skrzydła. Jazda zupełnie nową dla niego Ipmrezą wychodziła mu z każdym kółkiem lepiej i jestem przekonany, że namiesza w stawce podczas tego sezonu.

5. Maciej Rzeźnik - po sezonie spędzonym za kółkiem Fabii S2000 nie spodziewałem się, że tak dobrze nauczy się nią kierować. Naprawdę zaliczył książkowy przejazd i nie dał szans Kucharowi, który widać jeszcze trochę walczył, ze swoim "nowym" historycznym Evo.

Jutro o 8 rusza pierwszy dzień nowego sezonu. Osobiście w tych warunkach bardziej stawiam na enki niż s2000, chociaż ciekaw jestem Tomka w jego HR12. Pogoda na szczęście dopisała i możemy powiedzieć, że jedziemy z rajdem zimowym!

© Z miłości do czterech kółek
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci